PRACOWNIA ARTYSTYCZNA

Maluję od dziecka. Ukończyłam Liceum Plastyczne w Warszawie oraz Akademię we Francji: L’École Supérieure des Arts décoratifs de Strasbourg, która w 2011 została przemianowana na: la Haute École des arts du Rhin. Przez dwa lata studiowałam też na Wydziale Konserwacji Dzieł Sztuki Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika w Toruniu.

W swoim dorobku artystycznym mam zaledwie kilka projektów:

Jedną wystawę w Centrum Kultury w Izabelinie pt: Spacer po lesie w 2010 roku, jedną w Galerii „DeK” w Miejsko – Gminnym Domu Kultury w Końskich wraz z fotografką Katarzyną Gawryś w 2011 roku…

Od 5 lat mieszkam i pracuję w Ropkach, gdzie już dwukrotnie pokazywałam swoje prace: w Galerii u Mamroszów w Ropkach wystawę pt.: Momentum w 2024 roku oraz w Centrum Produktu Turystycznego i Kilturowego Beskidu Gorlickiego w Wysowej Zdrój w 2025 roku ( Wystawa pt.: Zima, zima..i po zimie).

Moją inspiracją są krajobrazy i stany natury w Ropkach i okolicy. Zapraszam.

MOJA AKADEMIA MALARSTWA czyli to co myślę o kolorach, ekspresji czy kompozycji…

To relacje ze spotkań autorskich z malarstwem, na które zapraszam w lipcu i w sierpniu 2024 do „Chaty pod Orłami”:. Wystarczy zadzwonić i zarezerwować. Spotykamy się w każdą niedzielę o 10.00.

14.07.2024.

LEKCJA I. KOMPOZYCJA.

Kompozycja to sztuka ruchu i równowagi. Jeśli ktoś kiedyś, dawno oglądał film pt: „Przyczajony tygrys, ukryty smok” doskonale to rozumie. Jedna linia potrafi zrobić kompozycję w równówadze, choć wcale nie musi być na środku obrazu.

W kompozycji ukryty jest klucz do lektury całego dzieła. Obraz to płaszczyzna. Dzieląc ją: tzn…komponując nadajemy sens, a nawet sposób „czytania” wszystkich elementów wizualnych obrazu.

Obraz I. Kompozycja chaotyczna. Próba uchwycenia wiatru w kwitnących dzwonkach… Patrząc mówisz sobie…są wszędzie. I właśnie to artysta chciał przekazać.

Obraz II. Łąka. Ale inna. Ukryta w cieniu i widziana pod światło. Obraz niczym utwór muzyczny skomponowałam tu rytmem uderzeń pędzlem i pionowych linii, pomiędzy którymi coś kwitnie, jakaś istota przysiadła tu lub tam…jest błysk słońca na źdźble…

Obraz III. Forma drzewa w centralnej części podtrzymuje całą kompozycję. Jabłonka jest najważniejsza. Wszystko wokół: pochmurne niebo, mgły, droga, niebieska góra w oddali… to elementy drugoplanowe.

Obraz IV. Dolina Ropek…Zawsze gdzieś w kompozycji jest linia horyzontu. Może przebiegać przez środek lub trochę wyżej, albo niżej. Droga po prawej stronie obrazu mknie do horyzontu, chmury uciekają za horyzont, ale jakby w przeciwnym kierunku. Pomiędzy tymi dwoma kierunkami ruchu trwa statyczny krajobraz Beskidu, z lewej pasmo Ostrego Wierchu i Białej Skały, w środku Siwejka, po prawej Bziany Las, na który trochę wdzierają się chmury…a łąka płonie w lipcowym świetle…

Obraz V. Fajnie jest podzielić sobie kompozycję poziomo na 3 równoległe pasy, nie muszą być idealnie równe. Można sobie wymyślić, które będą szersze i tym samym ważniejsze. Tak jak tutaj: nieba jest dużo i duża jest też ściana ciemnego lasu. To niemal czarna plama zajmująca połowę centralnej części obrazu, a gdyby nie kontrast z bardzo jasnymi tonami burzowych chmur na niebie, pewnie byłaby to czeluść, otchłań, pustka…A tak jest mocnym filarem trzymającym obraz z napięciu. Mrok i światło w centralnej części obrazu tworzą napięcie, zawiesiły czas…. Zaraz spadnie deszcz, tam dalej, za przełęczą już pada, w oddali majaczą rozmiękłe i niewyraźne zarośla…

LEKCJA II . MILION I JEDNA ZIELEŃ

Chłodny zielony cień karnacji i połyskujące zielone szaty królów to pierwsze zastosowanie zieleni w nowożytnym malarstwie europejskim. Kto by pomyślał, że kolor zielony w większości dzieł mistrzów renesansu opiera się na jednej farbie żółtej i dwóch błękitach… Piękna Wenus Botticellego namalowana jest na podkładzie z ziemi zielonej, dlatego jej białawo-różowa cera tak olśniewa. Świetliste szaty królów tworzono zazwyczaj z mieszanki żółcieni i błękitów. Podobnie zresztą jak ciemne tony zieleni drzew w krajobrazach… Migotliwy blask zieleni to tonacja barw pomiędzy żółcieniami, a błękitem. Gdzieś pośrodku tej gamy umieściłabym zieleń malachitową, kobaltową, miedzianą (grynszpan) czy zieleń Veronesa, a więc tony błękitno-zielono-pistacjowo-miętowe, nietrwałe, pastelowe, ale dające piękne, wręcz luminescencyjne światło.

Dzisiaj paleta dostępnych zieleni jest naprawdę szeroka z tymi wszystkimi syntetycznymi zieleniami na bazie chromu, kobaltu czy kadmu, a nawet syntetycznych barwników azowych, tak, tych samych, które na szeroką skalę stosuje się w przemyśle tekstylnym: tanich azotowych związków, których pełno w naszych ubraniach, rozkładających się na szkodliwe węglowodory aromatyczne, kancerogenne dla zwierząt i ludzi.  

Bardzo trudno utrzymać zieleń w płaszczyźnie obrazu. Powiedziałabym, że zawsze trzeba ją cumować, bo ucieka lub wyskakuje. Praca z zielenią to sztuka mieszania tonów…

I tak zieloną łąką przechodzimy w krainę błękitów…

LEKCJA III. Tajemnice błękitów.

Długo zastanawiałam się jakie są błękity, jaki jest ich charakter, bo z jakich pigmentów i barwników powstają to wiadomo. Najstarsza i najzacniejsza jest ultramaryna, porównywalny z nią wiekiem jest indygo, od epoki kamienia łupanego wyciskany z uporem z roślin, za nim podąża trochę młodszy, acz tak samo powalająco piękny błękit egipski, a potem bleu de sevres, szczególnie nieuchwytnie i dumnie prezentujący się na szkle, łagodne, jasne i niebieskie jest ceruleum nieba: cieszy oczy i połyskuje, a na koniec wręcz słodki błękit kobaltowy…. Tak. Zdecydowanie świat mógłby być niebiesko-kobaltowy. Myślę, że niesamowitym przeżyciem dla ucznia w pracowni mistrza renesansu było ucieranie kamienia lapis lazuli na porfirowym kamieniu. To brzmi jak bajka z gwiazd. Błękitna skała z odległego Pakistanu, którą ucierasz na błękitny proszek, niemal sypie gwiazdami podczas ucierania. Ultramaryna uwiodła wielu twórców. Niektórzy porzucili wszystko dla jej blasku. Tajemnicza i niesłychanie silna, królewska. Czasem pojawia się w szatach Madonny, choć częściej wybierano zamiast niej indygo, barwnik skromniejszy, bardziej zrównoważony czy też dostojny tonem, nie wiem czy głębszy…Powiedziałabym bardziej utemperowany. Błękitne laserunki, błękity w cieniach i nadające głębi w klasycznym malarstwie sztalugowym to jedna część historii błękitów…Rzadko kiedy pozwalano im mówić pełnym głosem. Łamano bielą, chowano w brązach. Leonardo wiedział, że błękit może być lekki jak powietrze i stosował go w sfumatach, sprawiając, że jego ukochane Dolomity stawały się odległe i niedostępne w najdalszych planach obrazów. Ale dopiero nowocześni artyści zauważyli, że błękitu można użyć by namalować żywioł, wypełnić przestrzeń rozedrganym powietrzem. No i się zaczęło. Błękit został uwolniony… Cezanne, Gaugain, van Gogh, Monet…cytować dalej? Picasso w błękitnym okresie, Paul Klee i jego błękitne postacie, Błękit w tle tancerzy Matissa, ulotne cienie u Chagalla,… dobra, już przestaję.. sami poszukajcie. Albo przyjdźcie na warsztaty. Pogadamy o błękitach. Zapraszam w najbliższą niedzielę.

LEKCJA IV: Plany i plamy

Plamy to sygnały…Wszyscy widzimy plamy. Pszczoły widzą plamy, konie widzą plamy, ptaki widzą plamy i ważki…Każde z nich widzi inaczej, porządkuje informacje wizualne w innym celu…Z plam wyłania się obraz. Czy plamy widziane przez pszczoły albo konie układają im się w plany? Kiedy ktoś widzi źle, nieostro, trudno mu ustalić co jest bliżej, a co dalej…np czy to coś kremowego jest bardziej z przodu od tego żółtego ukrytego częściowo za granatowym po lewej?! Bez plam(owania) nie ma malowania! Nawet słynny „Biały kwadrat na białym tle” K. Malewicza jest zbudowany z plam, choć bez koloru. I obrazy Marka Rothko choć tam plama i plan mieszają się w jedno…I zarysy gór wyłaniające się z otchłani pustej kartki w tradycyjnym malarstwie chińskim…Plamy Cezanna’a czy Mondriana tłumaczą inna logikę patrzenia na obiekt. Kolorowe plamy scen z postaciami u Rubensa wyłaniają się z brązowych sosów. Plamy u Gauguina są tak czyste jakby przed chwilą umył je deszcz. Plamy koloru u Michałowskiego lśnią w mroku, a u Wyspiańskiego są czystym światłem. Plamy u Muchy czy Klimta ujęte są w linearne ramy…w Krzyku Muncha…krzyk jest plamą! Plama może być niedokończona, rozmazana, geometryczna, może kontrastować lub dopełniać się z inną plamą, może szukać kontrapunktu. Plamy to muzyka malarstwa. A plany? To próba uporządkowania ich w jakiejś rzeczywistości. Najlepiej widać plany, kiedy namalowany obraz obróci się do góry nogami!

Share this…